„CICHA REWOLUCJA W NIERUCHOMOŚCIACH: NAJEM NA DOBY POD KONTROLĄ PAŃSTWA – A TO DOPIERO POCZĄTEK”
Rynek najmu krótkoterminowego w Polsce wchodzi w okres największych zmian od lat. Nowe przepisy – zarówno wynikające z prawa unijnego, jak i projektów krajowych – mają uporządkować sektor, który dynamicznie rósł m.in. dzięki platformom takim jak Airbnb czy Booking. Problem w tym, że kierunek tych zmian budzi coraz więcej wątpliwości – zwłaszcza wśród właścicieli nieruchomości
.
Kluczowa data: 20 maja 2026… ale to dopiero początek
Najważniejszą datą jest 20 maja 2026 roku. To wtedy zacznie obowiązywać unijne rozporządzenie nakazujące państwom członkowskim stworzenie systemu rejestracji najmu krótkoterminowego.
W praktyce oznacza to m.in.:
Jednak – co istotne – w Polsce realne zmiany mogą wejść później (nawet jesienią 2026), bo krajowe przepisy wciąż są w trakcie procedowania.
Już dziś widać więc pewien chaos legislacyjny: prawo unijne zacznie obowiązywać, ale krajowy system może nie być jeszcze gotowy.
Co dokładnie ma się zmienić?
Zarówno projekt rządowy, jak i propozycja Polski 2050 idą w podobnym kierunku: większej kontroli i ograniczeń.
Każde mieszkanie przeznaczone na najem krótkoterminowy ma być wpisane do ewidencji.
Brak wpisu? Kary nawet do 50 tys. zł.
Dodatkowo:
To jedna z najbardziej kontrowersyjnych zmian.
Gminy mają dostać prawo do:
W praktyce oznacza to, że w jednej części miasta wynajem będzie dozwolony, a w innej – całkowicie zakazany.
Projekt przewiduje, że:
To rozwiązanie, które de facto daje sąsiadom wpływ na to, co właściciel może robić ze swoją nieruchomością.
Planowane jest formalne uznanie najmu krótkoterminowego za usługę hotelarską, co oznacza:
Dwa projekty, jeden kierunek – ale różne tempo
Na stole są obecnie dwa podejścia:
Sejm dał już zielone światło do dalszych prac, co oznacza, że regulacje są coraz bliżej realizacji.
Oficjalny cel: porządek. Nieoficjalny efekt: ograniczenia?
Twórcy przepisów argumentują, że chodzi o:
To częściowo uzasadnione – rynek rzeczywiście wymknął się spod kontroli.
Ale pojawia się pytanie: czy lekarstwo nie okaże się gorsze od choroby?
Gdzie zaczynają się problemy?
Nowe przepisy – choć logiczne na papierze – mogą w praktyce oznaczać:
🔴 Uderzenie w prawo własności
Możliwość blokowania najmu przez gminy czy wspólnoty to realne ograniczenie swobody właściciela.
🔴 Niepewność inwestycyjna
Kupno mieszkania pod wynajem stanie się ryzykowne – bo lokalne przepisy mogą się zmieniać.
🔴 Chaos regulacyjny
Różne zasady w każdej gminie = brak jednolitego rynku.
🔴 Wzrost szarej strefy
Im więcej ograniczeń, tym większa pokusa ich omijania.
Wpływ na regiony turystyczne – KASZUBY
Na Kaszubach, gdzie popularny jest wynajem domków letniskowych, nowe regulacje mogą ograniczyć liczbę dostępnych ofert i zwiększyć koszty prowadzenia działalności. Może to przełożyć się na wzrost cen noclegów oraz większą formalizację rynku turystycznego.
W Trójmieście skutki mogą być jeszcze bardziej widoczne. Ograniczenia w centrach miast i dzielnicach turystycznych mogą spowodować powrót części mieszkań na rynek najmu długoterminowego. Z jednej strony poprawi to dostępność lokali dla mieszkańców, z drugiej może zmniejszyć bazę noclegową dla turystów.

Podsumowanie
Zmiany w najmie krótkoterminowym są nieuniknione – wymusza je zarówno Unia Europejska, jak i realne problemy rynku.
Jednak kierunek, w którym zmierzają przepisy, budzi uzasadnione obawy. Zamiast prostego uporządkowania rynku, możemy dostać system pełen zakazów, uznaniowości i lokalnych barier.
A to oznacza jedno:
dla wielu właścicieli mieszkań najem krótkoterminowy z biznesu może zamienić się w problem.